Żeby nie było, że życie to tylko trudne chwile. Stres, łzy, smutek – przeplatają się z radością, szczęściem. A może to właśnie szczęście przeplata się z tymi trudnymi momentami, które pozwalają nam wyczekiwać lepszych dni?
Wieczór. Spokój. Czas tylko dla nas. Planszówka rozłożona na podłodze. Wydaje się, że to zwykła zabawa, ale dla mnie to coś więcej – radość z tej bliskości, z chwili współpracy. Patrzę na Kubusia, dla niego jednak to nie tylko wspólna rozrywka. On ma jasno wyznaczony cel: wygrać. Czujesz, że kontrolujesz sytuację. Wszystko idzie po twojej myśli, a wygrana wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Ale wtedy kątem oka widzisz, jak ten mały człowiek układa swoje ruchy w misterną strategię. Patrzy na każdą twoją decyzję, analizuje ją, przewiduje kolejne kroki. Zaczynasz cieszyć się na myśl o zwycięstwie, może nawet zbyt wcześnie.
I nagle… jeden, precyzyjny ruch.
Pyk, pyk.
Jego strategia zrealizowana.
Wygrana.
Siedzisz chwilę w osłupieniu, patrzysz na planszę, a potem na niego – i myślisz sobie: może tylko mi się wydawało, że umiem budować strategie? Jeśli dziewięciolatek jednym, świadomym ruchem potrafi rozłożyć mój plan na łopatki…
